Seven Shades of Obedience

Fifty Shades Of Grey opanowało internet. To fakt pierwszy. Drugim faktem jest, że wypada mieć post na ten temat na blogu.

To mam.

Oczywiście obejrzenie Pięćdziesięciu twarzy Greya to absolutny must dla każdego, kto chociaż trochę ogarnia współczesną literaturę, ale może raczej w ramach tanich śród w Multikinie i z popcornem.

Koniec tematu! Obwiązek blogosfery spełniony, teraz do rzeczy.

zabawka1
Nr 1 wszechczasów: Wielka różowa piłka ze sznurkiem. Idealna do złapania za sznurek, galopowania w kółko i walenia się nią w głowę. Zabawa życia – odstresowująca po treningu.

Ostatnio było dramatycznie, bo zawody, poważne przemyślenia i napięcie towarzyszące ponownemu używaniu języka węgierskiego. Obedience to jednak nie tylko życiowe rozkminy (to się zdarza tylko po zawodach), a – przede wszystkim – fascynujący, kolorowy sport dla upartych ludzi.

Nr 2 Nie lekceważ potęgi warzyw! Do zasysania. Hicior ostatnich tygodni.
Nr 2
Nie lekceważ potęgi warzyw! Do zasysania. Hicior ostatnich tygodni.

Trzeci fakt: upartych ludzi, którzy uwielbiają gadżety i gadżeciki. Bo wystarczy otworzyć torbę zawodnika obedience, żeby znaleźć się otoczeniu najbardziej ekscytujących rzeczy dla psów w Uniwersum. Rzecz jasna, wszystkie są niezbędne do owocnych treningów, a instruktorom często nie wystarczy 100 l torby, żeby zmieścić cały sprzęt na jeden trening.

zabawka4
Piłki. Dużo piłek. Jeszcze więcej warzyw.
zabawka3
Piszczący prosiaczek zasługuje na osobną prezentację. Został podarowany Tekli w prezencie i z miejsca zyskał jej aprobatę.

Powinnam teraz napisać, że to bardzo ważne, żeby używać możliwie różnych zabawek, bo dzięki temu jakość treningów rośnie, a do tego – różne zabawki to różne sposoby zabawy, a różne sposoby nagradzania to różne stany emocjonalne u psa… Ale chyba nawet najbardziej podstępne wytłumaczenie nie jest  w stanie usprawiedliwić tego Bizancjum w mojej torbie treningowej.

Piłki do przeciągania. Z oczami, bez oczu, z piłkami w środku, z dziurami, na smaki…

Na zamknięcie rozważań o blaskach i cieniach obedience – akcent craftowy. Oczywiście nie noszę wszystkich tych obróżek ze sobą na treningi – Tekla też raczej obecnie preferuje na zmianę różowe koniki, świnki lub krajkę – ale jagniecraftowa taśma dla kochających obedience też ładnie się komponuje ze sportowym klimatem ostatnich dwóch postów.

obi3

Obediencowa taśma została przed niemal dwoma laty zaprojektowana przez Klarę, antropologa kulturowego, który również związał swoje życie z szyciem*. Pewnie teraz inaczej byśmy rozwiązały kwestie wzorów, zrezygnowały z niektórych elementów, dodały jakieś inne… Śmiesznym elementem tej taśmy są obediencowi psi zawodnicy – jest kelpie Ylle, border Boogie i nawet Kelt się załapał na uwiecznienie w hafcie. Bardzo lubię tę taśmę taką, jaka jest – mimo wszystko.

obi1

Ten wzorek jest niezwykły z jeszcze jednego – poza Keltem, projektem i tematyką – powodu. Wzory szyję zazwyczaj tylko w jednej wersji kolorystycznej – bo też zwykle tylko jedno zestawienie wygląda najlepiej. Beż obediencowej taśmy jest jednak tak uniwersalny, że pasuje z każdym kolorem, z jakim go zestawiałam.

Niedługo dojdą kolejne odcienie obedience – na horyzoncie widać już limonkę, mango i kilka innych interesujących kombinacji, które z radością poszerzą zawartość każdej torby na gadżety… Treningi. Torby na treningi.

* Branżowy sucharek: co robi antropolog? szyje

Advertisements

One thought on “Seven Shades of Obedience

  1. Ojj tak, świnka jest boska 😀 będę na nią polować, po seminarium czatuje na okazje 3:) a taka torba to norma, dla kręgosłupa kiepsko 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s